Wielokulturowość Malezji

Ostatnio pisałem, że Malezyjczycy bardzo przyjaźnie podchodzą do turystów. I w mojej ocenie tak naprawdę jest. Jednak czym innym jest poznać jakiś kraj od turystycznej strony, niż w nim mieszkać i pracować. Dzisiejszy wpis będzie więc nieco inny, bo nie opiszę tu wyłącznie naszych odczuć, ale skupię się na pozbieranych opiniach różnych osób poznanych w Malezji. A dotyczyć one będą jakości życia kilku narodowości w jednym kraju. Malezja jest krajem wielokulturowym. Malajowie, czyli rdzenni mieszkańcy Półwyspu Malajskiego stanowią około 54% całej populacji. Ale obok nich mieszkają też Chińczycy, których jest mniej więcej 25%. Większość chińskich rodzin żyje tu od trzech lub więcej pokoleń. Trzecią grupę etniczną stanowią Hindusi, których jest blisko 8%. Pozostali, to mieszanka wielu narodowości. Wszystkich mieszkańców Malezji, posiadających obywatelstwo tego kraju, nazywa się Malezyjczykami (nie mylić z Malajami). Wiele osób (szczególnie w miastach) posiada umiejętność posługiwania się wieloma językami.  Mówią po malezyjsku, angielsku, część po chińsku, koreańsku, japońsku, tajsku, czy w języku hindi. Nawet niektórzy Malajowie przyznają, że łatwiej jest im się niekiedy porozumieć w swoim kraju po angielsku, niż silić na poprawność językową.

(więcej…)

Czytaj więcej

Pierwsze dni w Malezji

Jesteśmy. Tym razem mamy wizę na 90 dni, więc nie musimy się spieszyć. Podekscytowani nowym krajem przyglądamy się wszystkiemu co nas otacza. Zatrzymujemy się na pobliskiej stacji benzynowej w poszukiwaniu bankomatu. Po stronie tajlandzkiej w banku nie mieli za wiele malezyjskiej gotówki. To co wypłaciliśmy wystarczy nam może na jeden dzień. Boimy się też, że na wschodnim wybrzeżu, którym to zamierzamy się przemieszczać, nie będzie zbyt wiele miejsc do jej pobrania, dlatego bankomat, to nasz aktualny cel. Kiedy fundusze są już w naszej sakwie, ruszamy dalej. Pierwsze wrażenia z nowego kraju są całkiem miłe, bo nie często zdarzało nam się, aby bankomat nie pobierał opłat i nie było żadnego problemu z wybraniem gotówki. Plus dla Malezji. Kolejny, tym razem dłuższy postój robimy, gdy docieramy do supermarketu.  Jako, że temperatura rośnie w zastraszającym tempie, chowamy się w cieniu i na zmianę, jedno z nas przegląda półki sklepowe, podczas gdy drugie pilnuje rowerów. Czyli rozpoczynamy naukę nowego kraju. Na pierwszy ogień idzie przelicznik walut i poszukanie produktów, które nie nadszarpną naszego budżetu.

(więcej…)

Czytaj więcej