Japonia – pierwsze wrażenia

Jak już wiecie do Kraju Kwitnącej Wiśni przypłynęliśmy promem. Japonia przywitała nas chłodem i deszczem, ale nie zrażaliśmy się, bo przed nami nowe przygody, nowi ludzie, kompletnie inna kultura i zwyczaje. Dziś chcielibyśmy podzielić się z Wami naszymi pierwszymi spostrzeżeniami z tego jakże barwnego kraju.

Może dla Was wyda się to dziwne, ale dla nas po ponad dwóch miesiącach w Chinach, pierwszą rzeczą na którą zwróciliśmy uwagę, był brak śmieci w mieście. W dodatku nie mogliśmy się również doszukać koszy na śmieci? Gdzie one są? Jak się później okazało, kosze na śmieci ulokowane są głównie przy marketach. Śmieci są segregowane i o dziwo wszyscy przestrzegają zasad. Japończycy bardzo dbają o recykling. Osobno puszki, szkło, tworzywo sztuczne czy papier. Niby wszystko ładnie, pięknie, ale my nie mogliśmy się na początku połapać, co mamy gdzie wrzucać, bo znaczków japońskich niestety nie znamy. Musiało śmiesznie wyglądać, jak przed wrzuceniem śmieci najpierw zaglądaliśmy do pojemników, aby rozpoznać ich zawartość. Jeżeli jesteśmy już przy marketach, czy sklepach, to zauważyliśmy, że przed wejściami do nich ustawione są stojaki na parasole. Ba, nawet są folie ochronne do założenia na nie w czasie deszczowych dni. Inną ciekawostką jest zakaz robienia zdjęć w marketach. Czemu ma ten zakaz służyć? Nie mam pojęcia. W wielu miejscach jednak on obowiązuje.

Na każdym kroku można też spotkać kolorowe maszyny z napojami. Są one nawet w niewielkich miasteczkach i wielu miejscach turystycznych, nawet na szczycie Fuji. Oferują napoje gazowane, soki, mrożone kawy i inne napoje. Są też maszyny z papierosami, jak i takie z alkoholami. Słyszeliśmy, że w Japonii można też spotkać maszyny sprzedające smartfony. Ile w tym prawdy, jeszcze nie wiemy. Jedziemy dalej szukać, tych automatów.

Inną ciekawostką, która nam rzuciła się w oczy, jest niewątpliwie spora ilość rowerów w stylu holenderskim w miastach. Jest to chyba bardzo popularny środek transportu do pracy, czy szkoły. Nie rozumiemy tylko czemu około 90 procent osób ma bardzo nisko ustawione siedzisko. Według nas powoduje to sporą uciążliwość przy podjazdach pod górkę. Może później się tego jeszcze dowiemy. No i tu w Japonii, w odróżnieniu do innych krajów azjatyckich, czerwone światło faktycznie znaczy stój, a nie jedź jak zdążysz. Ania zauważyła również, że w mniejszych miasteczkach spora ilość kobiet idących do sklepów, czy po prostu spacerujących po mieści, ubrana jest w długie fartuszki zawiązywane z tyłu. Ubiór Japończyków jest zdecydowanie odmienny od Koreańskiego. Nie ma tutaj strojów typowo rowerowych czy trekkingowych. Power Rangers, których już Ania polubiła także jakoś brakuje. Wszyscy jeżdżą na rowerach w zwykłych ubraniach. Jedynie dzieciaki do szkoły zakładają mundurki. Ubrane są dzięki temu skromnie i równo. Co nas jeszcze zdziwiło, to z pewnością fakt, iż dzieci w szkole spędzają bardzo dużo czasu. Rano jest ich pełno przed 8:00, a po południu widujemy ich dopiero po 16:00. Nawet w soboty, czy niedziele mają jakieś zajęcia i pełno ich na ulicach w swoich przeważnie granatowo-białych mundurkach.

Pierwsze dni już pokazują, że typowych ścieżek rowerowych poza miastami nie znajdziemy. Nawet z poboczem dla rowerów czasami jest problem. Samochody mijają nas w niewielkiej odległości, więc musimy bardzo uważać. Jeżeli ścieżki się pojawiają, to często są one wąskie i słabo oznaczone. A może po prostu słabo oznaczone dla zagranicznych turystów, którzy nie rozumieją japońskich krzaczków. Także zdarza nam się jechać czasem po prostu na wyczucie. Raz się udaje, innym razem musimy zawracać.

W miastach królują małe miniVany. Wysokie, wąskie i krótkie samochody z małymi silnikami rozkręcającymi się do wysokich obrotów. Dlaczego ich tyle w Japonii? Kwota ubezpieczenia zależy od wielkości silnika. Rozróżnia się tam trzy rodzaje tablic rejestracyjnych:

  • Żółte- przeznaczone dla samochodów o najmniejszych pojemnościach silnika. Oczywiście ubezpieczenie najtańsze.
  • Białe – samochody średniej wielkości oraz większe do codziennego użytku.
  • Zielone – samochody ciężarowe i taksówki. Ubezpieczenie oczywiście najdroższe.

W Japonii bardzo dużo jest już samochodów z napędem hybrydowym. A funkcję wyłączania silnika podczas postoju ma chyba co drugi samochód. Ruszanie ze świateł poprzedza więc jedno wielkie odpalanie silników. Zaczynają się także pojawiać samochody z napędem elektrycznym. Świadczy o tym chociażby spora ilość punktów do ładowania akumulatorów.

Pojawił się też problem z otrzymaniem karty SIM z Internetem. Jak się okazuje najlepiej jest zamówić ją wcześniej poprzez Internet. Przeważnie jest to karta SIM z dołączonym za kaucją przenośnym urządzeniem wi-fi. Dzięki temu można korzystać z kilku urządzeń na raz. Odebranie takiego kompletu następuje w wybranych punktach lub na poczcie. Najlepiej jest się zagłębić w szczegóły danej oferty. Niestety taki Internet do tanich nie należy. Z Internetu można także korzystać poprzez wi-fi w miastach. Istnieje wiele ofert i dostawców. Najlepiej sprecyzować z jakich sklepów najczęściej będzie się korzystało i wybrać dostawcę oferującego dane wi-fi w takich miejscach. Jest jeszcze darmowe wi-fi oferowane przez sieci sklepików. Niestety jedne posiadają ograniczenia czasowe (choćby Lawson), a inne oferują dostęp tylko do wybranych usług (7-eleven -działał tylko facebook, gmail i kilka innych stron. Wiele polskich stron w tym nasz blog było zablokowanych). Także w Japonii zostaliśmy sprowadzeni na ziemię jeżeli chodzi o Internet. Mimo, iż jest to kraj wysoko rozwinięty, ceny dostępu do Internetu są bardzo wysokie nawet w porównaniu z Polską.

Jest tu też bardzo wilgotno, dlatego często jesteśmy zlani potem. I wcale nie jest, aż tak betonowo. Tam gdzie nie ma betonu są zielone wzgórza i pagórki, często porośnięte gęstymi lasami bambusowymi.

To na tyle jeżeli chodzi o pierwsze wrażenia. Nie opiszemy jeszcze Wam o ludziach i ich zwyczajach, bo jeszcze musimy się z nimi lepiej zapoznać. Już niedługo pojawią się kolejne nasze spostrzeżenia z Kraju Kwitnącej Wiśni. Sayōnara!


PODOBAŁ SIĘ TOBIE TEN WPIS?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach związanych z naszymi podróżami. Nie ujawnimy nikomu Twojego adresu!

Szymon

Rower, góry i lampiony – to jego świat u boku żony!

2 myśli na temat “Japonia – pierwsze wrażenia

  1. „Inną ciekawostką jest zakaz robienia zdjęć w marketach. Czemu ma ten zakaz służyć? Nie mam pojęcia. W wielu miejscach jednak on obowiązuje.” Pewnie temu samemu co w Polsce – markety nie życzą sobie żeby ktoś np zapisywał i porównywał ceny. Podejrzewam też, że nie chcą żeby ktoś ich wyręczał w reklamie (tzn robił antyreklamę gdyby coś nie grało:).

    1. Pewnie masz rację, ale ja w polskich marketach takiego zakazu za często nie widywałem. Stąd też moje zdziwienie, że w Japonii jest on praktycznie w każdym sklepie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.