Junnan na dwóch kółkach

Czy ciekawi Was jaką polecamy trasę na rower w Chinach, a będąc bardziej konkretnym w Junnanie? W sumie nie musi być ona tylko na rower. Może być też motor, a nawet samochód. Tylko samolotem nie dacie rady, bo miasta na tamtych terenach lotnisk nie posiadają. Jeżeli jesteście tej trasy ciekawi ten post jest dla Was.

Musieliśmy jakoś dostać się z granicy laotańsko-chińskiej do Kunming, gdzie zamierzaliśmy przedłużyć nasze wizy. Jako, że nie lubimy głównych dróg, pełnych ciężarówek i pędzących samochodów, zdecydowaliśmy się, tam gdzie oczywiście mieliśmy wybór, na te mniej ruchliwe, wybudowane wiele lat temu, które obecnie służą lokalnej ludności i turystom takim jak my. O zaletach bocznych dróg i przygodzie jaka nas spotkała pisała już Ania w poście „Junnan z Gam Bei w tle”.

Kolejnym powodem odbicia od głównej drogi była chęć zobaczenia jak tak naprawdę żyją mieszkańcy tych terenów na co dzień. Kiedy my wyskakiwaliśmy z namiotu oni już byli w drodze na swoje poletka. Gdy rozbijaliśmy namiot oni dopiero wracali do swoich domów na zasłużony odpoczynek. Ze względu na fakt iż poletka mają różne kształty, a dodatkowo często zajmują kilka metrów kwadratowych ziemię spulchnia się ręcznie. Sporadycznie widzieliśmy woły i z rzadka ręczne ciągniki. Sadzenie w takich warunkach również odbywa się ręcznie, zatem rolnicy nie mają tam lekko. Troszkę lepiej wygląda to zapewne tam, gdzie góry nie są tak strome, a poletka osiągają większe rozmiary. Oczywiście przy założeniu, że danego rolnika stać na zakup jakiegoś ciągnika. Mogliśmy także na własne oczy zobaczyć hektary pól i wzniesień pokrytych bananowcami. Gdy już zjeżdżaliśmy ze szczytów gór i jechaliśmy wzdłuż wijących się rzek, mieliśmy okazję przyjrzeć się uprawom arbuzów i pierwszy raz na oczy zobaczyć ich żółtą odmianę. Po przejechaniu kilkuset kilometrów natrafiliśmy nawet na uprawy kaktusów. Im bliżej Kunming tym więcej było znanych nam z Polski warzyw takich jak ziemniaki, sałata, ogórki czy pomidory.

Chęć zobaczenia tarasów ryżowych w Yuanyang pchnęła nas jeszcze bardziej na wschód. Tam mieliśmy okazję się troszkę powspinać, a raczej poślimaczyć naszymi obładowanymi rowerami na dwutysięczniki. Sprawdziliśmy też na własne oczy w jaki sposób zbudowane są poletka ryżowe na stromych górach. O tym możecie przeczytać więcej w poście o tarasach ryżowych.

Jako, że unikaliśmy dróg którymi porusza się większość turystów mogliśmy poczuć się jak celebryci. Sam fakt, iż na naszej trasie przez ponad tydzień nie spotkaliśmy żadnego Europejczyka o tym dobitnie świadczy. Dopiero przy tarasach widokowych natknęliśmy się na osoby z naszego kontynentu.

Czy zatem polecamy całą trasę zaznaczoną na poniższej mapie, aż do Kunming? Niestety nie. Bardzo nam się podobała droga od granicy, poprzez wąskie i górskie odcinki w kierunku tarasów ryżowych. Następnie długi, ładujący energię zjazd do Nanshy i ponownie wspinaczka aż do Jianshui. Później niestety droga nie jest już tak przyjemna, aczkolwiek również niesamowicie piękna. Jednak nie możemy jej polecić jako idealnej na rower. Dlaczego? Wcale nie ze względu na dziurawy asfalt, choć taki też tam był, ale przede wszystkim przez bardzo duży ruch ciężarówek. Mimo iż poruszaliśmy się lokalnymi drogami, które biegły równolegle do autostrady, większość ciężarówek właśnie je wybierała. Podejrzewamy, że oprócz standardowego, lokalnego ruchu, dołączyły tam też ciężarówki z wypełnionymi po brzegi plonami, które zbierane były w tym okresie przez tamtejszych rolników. Rekordem było minięcie nas na wąskiej górskiej drodze z piaszczystym poboczem przez 15 ciężarówek w przeciągu około 20 min. Jako, że ciężarówki nie lubią zatrzymywać się pod górkę, nawet gdy coś jedzie z naprzeciwka, to mijały nas w niezbyt bezpiecznej odległości. Dlatego trasy od Jianshui, aż do Jinning (gdzie ciężarówki mają ograniczenia na lokalnej, zachodniej nitce, aż do Kunming) nie polecamy. Nawet jeżeli zrezygnowalibyście z ostatniego odcinka to i tak czeka Was kilkaset kilometrów przepięknej widokowo trasy, gdzie możecie poznać wielu wspaniałych ludzi oraz prawdziwe, mało znane oblicza Junnanu. I to właśnie polecamy!

Na poniższej mapce możecie zobaczyć jak dokładnie przebiegała nasza trasa po południowym Junnanie.

 


 

PODOBAŁ SIĘ TOBIE TEN WPIS?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach związanych z naszymi podróżami. Nie ujawnimy nikomu Twojego adresu!

 

Szymon

Rower, góry i lampiony – to jego świat u boku żony!

3 myśli na temat “Junnan na dwóch kółkach

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.