Nad Bajkałem

Co myślisz słysząc Rosja? Skojarzeń pewnie sporo, tak samo jak sporych rozmiarów jest ten kraj. Wiedzieliśmy, że będziemy w stanie zahaczyć tylko o niewielki jego kawałek, ale za to niesamowicie urokliwy. Udaliśmy się na Syberię, by na własne oczy ujrzeć majestatyczny Bajkał. I to właśnie o tym miejscu dziś chciałbym Wam opowiedzieć.

Nasza wiedza o tym miejscu nie była za duża. Z lekcji geografii pamiętaliśmy, że jest to najstarsze i najgłębsze jezioro świata, położone gdzieś na Syberii, którą swoją drogą od zawsze chcieliśmy na własne oczy zobaczyć. Mieliśmy więc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Jako, że naszą trasa rowerowa miała biec częściowo wokół tego jeziora, nastawiliśmy się na piękne widoki podczas tych kilku dni pedałowania wzdłuż jego brzegu. Rzeczywistość okazała się jednak odrobinę inna. Zrozumieliśmy, że nie przybliżyliśmy zbyt dokładnie map w Internecie, a sama droga owszem biegnie wzdłuż Bajkału, ale niestety w odległości kilkuset metrów od samego brzegu. Niby to nie problem, pomyślicie. Jednak dorzućcie teraz do tego, fakt, że pomiędzy brzegiem, a nami był las i magistrala kolejowa. I to nie byle jaka. Dwa zelektryfikowane tory, po których co jakiś czas jeździły dwu czy nawet trójczłonowe lokomotywy z kilkudziesięcioma wagonami pełnymi węgla. Do tego kilka pociągów pasażerskich i obsługa techniczna na drezynach. Trzeba więc przyznać, że tory te Rosjanie wykorzystują wyśmienicie. Sama magistrala zlokalizowana jest tuż nad brzegiem Bajkału w odległości kilkudziesięciu metrów od brzegu. Zaraz za nią ciągnie się tajga i nasza nieszczęsna pozbawiona w sporej części widoków droga. Trasa ta obecnie jest w przebudowie. Można więc spotkać odcinki zupełnie nowe, inne polane lepką mazią, by po kilku kilometrach jechać po kamienistych wybojach w tumanach kurzu i przy akompaniamencie maszyn drogowych. Sama droga jest pofalowana z kilkoma serpentynami i wieloma wzniesieniami. Ciekawostka czeka na najwyższych przełęczach, gdzie znaleźć można setki porozrzucanych monet. Sami długo zastanawialiśmy się po co? Odpowiedź jest prosta – w podzięce za udany wjazd na górę i z prośbą o dalsze szczęście. To właśnie na tych wzniesieniach zatrzymują się kierowcy, by odpocząć, coś zjeść czy nawet wypić strzemiennego. Miejsca te przeważnie mają też bardzo dobry widok na jezioro, którego próżno szukać u podnóża wzniesień. Tak naprawdę droga wzdłuż Bajkału posiada niewiele takich miejsc. Aby zobaczyć wody Bajkału trzeba podjechać do jego brzegu. A dojazd ten niestety jest utrudniony. Magistrala posiada nieliczne miejsca w których można przekroczyć tory. Nawet mniejsze miejscowości nie posiadają kładek dla samochodów. Jedynym dla nich wyjściem jest przejazd pod magistralą w miejscach ujścia rzek. I to właśnie takie miejsca staraliśmy się wykorzystywać by znaleźć nocleg nad Bajkałem. Jak się okazało nie tylko my mieliśmy chrapkę na rozłożenie namiotu przy brzegu jeziora. Jako, że był to czas urlopów, razem z nami na dobre miejsce noclegowe polowało wielu Rosjan. Zdarzało się więc, że mieliśmy towarzystwo w nocy oddalone o kilkadziesiąt metrów od nas. Nikt jednak sobie wzajemnie nie przeszkadzał. Każde z osobna podziwiało niesamowite zachody słońca nad Bajkałem i przypatrywało się falom rozbijającym się o kamienisty brzeg. To właśnie kamienie powodują, że szybkie wskoczenie do jeziora nie wchodzi w rachubę. Trzeba bardzo uważać, gdzie się stąpa co przy niskiej temperaturze wody powoduje ekstremalne odczucia. Samo wykąpanie się polecam morsom. Mi udało się zaledwie zanurzyć co i tak zaliczam do nie lada wyczynów. Temperatura jednak nie powinna dziwić. Jezioro jest ogromne. Długie na ponad 600 kilometrów. To tak jakby przejechać z Gdańska do Wieliczki i po drodze cały czas oglądać jedno jezioro. Jest ono głębokie na 1642 metry i stanowi 20% światowych zasobów wody pitnej. Ten kolos jest prawie 280 razy większy niż nasze Śniardwy, więc o szybkim jego opłynięciu raczej nie ma mowy. Niestety trzeba też wspomnieć, że poziom wody systematycznie z roku na rok się obniża. Miejmy tylko nadzieję, że ten trend zostanie zahamowany i nie będzie powtórki z katastrofy jeziora Aralskiego. Jest jeszcze wiele rzeczy, o których chciałbym wspomnieć odnośnie Syberii, ale zostawię je na kolejne wpisy.

Mimo, że widoki nas nie rozpieszczały, nie żałujemy przejazdu rowerem wzdłuż Bajkału. Mieliśmy okazję zobaczyć skrawek Syberii, która zawsze nas fascynowała, podpatrzyliśmy jak płynie życie w maleńkich wioskach i poznaliśmy ciekawych ludzi. Choć przyznam szczerze, że gdy dane nam będzie po raz kolejny odwiedzić to miejsce, zapewne wybierzemy inny środek transportu. Jadąc koleją ma się zdecydowanie lepsze widoki na jezioro, a po drodze zawsze można wysiąść i zatrzymać gdzieś na nocleg. Dla wszystkich wybierających się w te rejony rowerem dorzucę, aby przygotowali się na mocny wiatr, który nam dawał się we znaki oraz roboty drogowe, które potrwają do 2018 roku. Zatem trzymam kciuki za dobry wiatr w plecy. On w połączeniu z zakończonymi robotami drogowymi powinien zagwarantować miłe wrażenia. Sama tajga też jest ładna, a do jeziora zawsze przecież można jakoś dojechać. Dla chcącego nic trudnego.

[Sierpień 2015]


PODOBAŁ SIĘ TOBIE TEN WPIS?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach związanych z naszymi podróżami. Nie ujawnimy nikomu Twojego adresu!

Szymon

Rower, góry i lampiony – to jego świat u boku żony!

2 myśli na temat “Nad Bajkałem

  1. Witajcie
    Dzięki Wam, opis i piękne zdjęcia, poznaję świat, tak odległy, dziki, groźny i egzotyczny.
    Wasza odwaga, chęć poznania świata i miłość do przygody, daje ludziom radość i możliwość,
    zobaczenia tego, co jest dla mnie nieosiągalne.
    Dziękuję
    Alicja Birnbaum

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.