Niechciany towarzysz

Gdy zawitasz do Chin, on będzie Twoim częstym towarzyszem. Pojawiać się będzie zarówno w dzień jak i w nocy. Spotkasz go praktycznie na każdym kroku. Czy to w restauracji, sklepie, autobusie, czy może na ulicy. Albo go zaakceptujesz, albo będziesz się męczył tak jak ja.

O czym piszę? Co mi tak przeszkadza? Wcale nie myślę o charkaniu i pluciu, ale o powszechnym na każdym kroku dymie papierosowym. Mężczyźni palą tu na potęgę. Jeszcze jednego nie skończył, już by chciał sięgać po kolejnego. I nie przeszkadza im to, że ja akurat jem, albo stoję obok. Nie, oni wypuszczają ten duszący dym prosto na mnie! Nigdy nie przepadałam za tym zapachem, ale teraz drażni on mnie szczególnie. Najbardziej powala jednak na łopatki fakt, że inni Chińczycy to akceptują. A na moje grzeczne zwrócenie uwagi, aby nie dmuchać mi fajkami do zupki nudlowej, reagują śmiechem. W restauracjach, autobusach, nawet u lekarza zezwala się na palenie. Nie ważne, że jest tabliczka „Zakaz palenia”, nie ważne, że akurat prowadzi samochód, jednocześnie rozmawiając przez telefon, nie ważne, że małe dzieci są obok, ważne jest to, że on – facet ma potrzebę zapalenia papierosa. Przeszli już oni nawet na poziom wyższy i palą fajki wodne, które można spokojnie kupić w co drugim sklepie. Papierosy są również towarem, który łatwo znaleźć. A jak Ci się skończą, kolega obok na pewno ma zapas i chętnie się podzieli. Jedyne co mnie ratuje, to mój rower, który pozwala mi odjechać od tego niechcianego towarzysza, a wiatr szybko maskuje niechciany zapach.

Takie to oto moje małe przemyślenia dotyczące codziennego życia w Chinach. Jednak gdyby ktoś się mnie zapytał, czy pojechałabym drugi raz w te same miejsca, zobaczyć te wszystkie niesamowite widoki, spotkać tylu wspaniałych ludzi, z pewnością odpowiedziałabym, że tak, pojadę. I nawet ten drobny szczegół by mi nie przeszkodził.

 


 

PODOBAŁ SIĘ TOBIE TEN WPIS?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach związanych z naszymi podróżami. Nie ujawnimy nikomu Twojego adresu!

 

Ania

Czerpie z życia pełnymi garściami, świat poznaje wielkimi krokami. Rowerem odkrywa światy nieznane, czasami mąż ma z nią „przechlapane”…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.