• Księżycowy Korytarz Wachański

Święty Ganges i wizyta w Waranasi

Rzeka Ganges przez wyznawców hinduizmu uważana jest za świętą. Określa się ją też mianem Matki w nawiązaniu do bogini Gangi. Woda z jej koryta, według wiary hinduizmu, zmywa grzechy popełnione w obecnym i wcześniejszych wcieleniach. Każdy też powinien być pogrzebany w Gangesie. Spalenie ciała nad tą rzeką, oznacza lepsze życie w następnym wcieleniu. Hindusi wierzą też, że znajdą się wtedy w wyższej kaście i osiągną cel ostateczny czyli Nirwanę, a więc wyzwolenie od cyklu życia i śmierci. To właśnie dlatego wzdłuż Gangesu zlokalizowane są „święte miasta”, w których ciała poddaje się kremacji. Najważniejsze z nich to Waranasi, w którym rocznie kremuje się 45-60 tysięcy ciał. (więcej…)

Czytaj więcej

Tadź Mahal

Wiele osób kojarzy Indie poprzez zdjęcia marmurowej świątyni skąpanej w świetle wschodzącego słońca. Mowa oczywiście Tadź Mahal (ang. Taj Mahal), przez wiele osób uznawaną za jeden z cudów świata. Historia jej powstania jest dość ciekawa, ale dzisiaj o tym pisać nie będę. W zamian za to będzie garść naszych odczuć jak i porad dla osób jadących w to miejsce. Zacznę może od porad, bo to zawsze lepiej mi się opisuje jako osobie typowo technicznej.

(więcej…)

Czytaj więcej

Namaste Indie!

Z racji zbliżającej się zimy i braku tańszych szlaków komunikacyjnych decydujemy się na przelot z Biszkeku do stolicy Indii. Jak się okazuje nie jesteśmy jedynymi rowerzystami w samolocie. Razem z nami w cieplejsze klimaty lecą także Francuzi, Camille i Andjali, którzy w Indiach chcą odwiedzić krewnych. Na lotnisku mamy więc czas na wspólne opowieści oraz wymianę odczuć po wizycie w Azji Centralnej. Samolot nie jest oblegany więc zaraz po rozlokowaniu się wszystkich pasażerów udaje nam się przesiąść na wygodniejsze miejsca z większą przestrzenią na nasze przydługawe nogi. Lot nie jest długi i gdy tylko zbliżamy się do Delhi, a nasz samolot zabiera się za obniżanie pułapu, po raz pierwszy doświadczamy czym tak naprawdę jest indyjski smog. Lecąc jeszcze na kilku tysiącach metrów pod naszymi stopami unosi się brązowo-czarny dywan. Kontrastuje on bardzo mocno z błękitnym niebem i słońcem nad naszymi głowami, które powoli chyli się już ku zachodowi. Jeszcze nie zdajemy sobie sprawy, że z ich widokiem przyjdzie nam się pożegnać nawet na kilka miesięcy, a wizyta w najbardziej zapylonym mieście świata, raczej nie będzie sprzyjać oglądaniu krajobrazów.

(więcej…)

Czytaj więcej

Być kobietą, być kobietą…

Kończąc temat Azji Centralnej muszę poruszyć jeszcze jeden temat, który zarówno w moim jak i Ani odczuciu wydaje się dość istotny i często pomijany. Tak już mamy, że podczas naszego rowerowania po tym świecie bardziej niż osławione zabytki, interesują nas ludzie i ich zwyczaje. Toteż, gdy tylko usłyszeliśmy pewną historię postanowiliśmy dowiedzieć się więcej, a tym samym podzielić się tym z Wami.

(więcej…)

Czytaj więcej

Pożegnanie z Azją Centralną

Żegnamy się z Tadżykistanem, czując już oddech zimy na karku. Gdy ponownie jesteśmy w Kirgistanie pukamy do drzwi Aigul, która gościła nas w Osz zanim to udaliśmy się w Pamir. Tak jak wcześniej, tak i tym razem przyjmuje nas ona bez najmniejszego problemu. I co się z nami dzieje? Krótko ujmując – rozleniwiliśmy się tu w Osz. Chyba przyszedł taki czas, że po męczącym nieco Tadżykistanie, ciągłym pedałowaniu i byciu w ruchu, potrzebujemy przystopować, zwolnić tempo i nabrać nowych sił. Czujemy, że potrzeba nam pobyć w jednym miejscu przez dłuższy czas. Dobrze nam tu u Aigul. Śpimy, jemy, spacerujemy po mieście i spędzamy czas z rodzinką dziewczyny serwując im polskie dania, a w zamian otrzymując kirgiskie przysmaki. W Szymonie budzą się nawet chęci majsterkowania i naoliwia wszystkie drzwi w domu, po czym zabiera się za naprawę prysznica i bojlera podgrzewającego wodę. Co się z nami dzieje!? Energia do dalszej jazdy powoli wraca, a wraz z nią dodatkowe kilogramy. Siedzieć tak moglibyśmy tu zapewne jeszcze długo, ale trzeba w końcu ruszyć tyłki i pomyśleć co dalej. Za oknem szaro, buro, zimno i do tego deszcz. Nie nastraja to do jazdy rowerem, a przecież musimy się jeszcze dostać do Biszkeku, by rozpocząć kolejny, cieplejszy etap naszej podróży.

(więcej…)

Czytaj więcej