Reisefieber przed długą podróżą

Czy zawsze tak jest, że przed jakąś poważną zmianą dopadają nas wątpliwości? Moja Ania jest tego idealnym przykładem. Niby wszystko jest ustalone. Mamy bilet w jedną stronę. Wiemy mniej więcej gdzie na początku pojedziemy. Inne formalności są również dopinane na ostatni guzik. Ale co z tego skoro pojawiają się lęki przed samą podróżą, czyli tak zwane reisefieber. Wiadomo zastanawiamy się co nasza podróż przyniesie, boimy się nowego, nieznanego. To jest normalny odruch. Ale jak sobie z tym radzić?

Kiedyś gdy dopadał mnie stres przed wyjazdem, to rzucałem się w wir przygotowań. Miałem listę spraw, którą musiałem jeszcze przed wyprawą zrobić. Byłem więc w ciągłym ruchu. Trzeba było bowiem sprawdzić rowery, przetestować je, zastanowić się jakie narzędzia i części wziąć, jaki sprzęt elektroniczny, ładowarki, akumulatorki itp. Następnie podliczyć wagę i sprawdzić czy jesteśmy w stanie to wszystko wieźć. Zatem moim sposobem był ciągły ruch i praca. Stałe zajęcie, które nie pozwalało myśleć o wyjeździe jak o problemie. Starałem się myślenie ograniczyć do minimum. No bo przecież już wcześniej wszystko było dyskutowane kilka razy. Więc po co roztrząsać coś jeszcze przed samym wyjazdem? Na szczęście w miarę upływu czasu te lęki u mnie zniknęły. Po zebranym wycieczkowym doświadczeniu, obawy przed podróżą zmieniły się w dreszczyk emocji. W zamian teraz zastanawiam się co może się wydarzyć, jak to będzie wyglądało gdy dotrzemy na miejsce itp. Można powiedzieć, że dopadła mnie choroba podróżnika. Trafnie opisuje to Ryszard Kapuściński:

„Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej”

W przypadku Ani już tak łatwo nie jest. Zarażenie podróżniczą chorobą przeplata się z zdenerwowaniem. Im dłuższa rozłąka z rodziną tym większe obawy. A ponieważ obecny nasz wyjazd niesie ze sobą brak pracy, zarobków i niepewną przyszłość po powrocie, stres jest tym silniejszy. Jej obawy nasilają się teraz z każdym dniem dzielącym nas od wylotu z Polski. Ania ma po prostu inny charakter. Boi się o brak kontaktu z rodziną. Wymyśla nieprzyjemne zdarzenia, które mogą się nam przytrafić podczas podróży i jak mantra powtarza, czy na pewno dobrze robimy. Co zrobić by ją uspokoić?

Choć czasu coraz mniej, to i tak staram się z nią dużo rozmawiać. Powtarzam do znudzenia że realizujemy właśnie marzenie życia, które zresztą ona sama wymyśliła, że za dużo już kroków poczyniliśmy, aby się teraz wycofać. Uspokajam i odpowiadam w jaki sposób będziemy sobie radzić z potencjalnymi problemami.

Zostało nam kilka dni do wylotu oraz masa rzeczy do zrobienia i spakowania, więc każda minuta jest ważna. Musimy też dokładnie przemyśleć jak spakować się na tak długi okres czasu w ograniczonym limicie bagażu. Na szczęście u Ani powoli stres ustępuje i wszystko wraca do normy. Ale nadal potrzebuje Waszej pozytywnej energii! Może Wy dodacie jej dodatkowego zapału do działania i podtrzymacie na duchu w dniu naszego wylotu, gdy będzie żegnała się z rodzinką?

Pozdrawiamy Was z naszego centrum dowodzenia. Uwierzcie nie chcecie wiedzieć jak wygląda pokój w którym właśnie działamy. Dziękujemy rodzicom za cierpliwość, bo to właśnie do nich przenieśliśmy się po naszej przeprowadzce.

 

PODOBAŁ SIĘ TOBIE TEN WPIS?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach związanych z naszymi podróżami. Nie ujawnimy nikomu Twojego adresu!

 

 

Szymon

Rower, góry i lampiony – to jego świat u boku żony!

10 myśli na temat “Reisefieber przed długą podróżą

  1. Nie mozna rowniez zapomniec o rodzinach, ktore daja wam wiele radosci, ale i dreszczykow emocji:P To wlasnie dzieki nim wasze wyprawy bierzecie z wiekszym spokojem i nerwami na wodzy:)) Poniewaz rzeczy, ktore moglyby wydawac sie nierealne stawaly sie niejednokrotnie faktami, ktore was niejednokrotnie zaskakiwaly:)) Zyczymy wam zdobycia wielu gor, przemierzenia tysiecy szlakow, zobaczenia przepieknych widokow (mam nadzieje, ze beda to rowniez zamki:P) i zrobienia kolejnych tysiecy zdjec, ktorymi bedziecie mogli podzielic sie z waszymi ukochanymi rodzinami:))

  2. Wierze ze wam sie uda:D Jak się człowiek na coś zdecyduje to robi wszystko żeby to osiągnąć, spotyka właściwych ludzi, znajduje się we właściwym miejscu o właściwym czasie – i tego wam właśnie życzę. Trzymamy za was kciuki z Tomkiem. Bezpiecznej podróży pełnej wspaniałych niezapomnianych wspomnień 😀

  3. Oj jak ja to znam, stres przed kolejnym wyjazdem na nie wiadomo ile miesięcy czy lat! Czy ja wszystko zabrałem co potrzeba, czy pozałatwiałem wszystkie potrzebne rzeczy, czy wyrobię się w normie kilogramów bagażu? – ostatnio jak leciałem z powrotem do Kenii, to przewałkowałem bagaż o 10 kg co kosztowało mnie 200 euro! To zabolało mocno finansowo. A jeszcze mocnej, jak się okazało, żebym mógł wejść na pokład samolotu (być wpuszczonym do Kenii), to muszę mieć bilet wylotowy z Kenii – dodatkowe 150 euro najtańsza opcja na Zanzibar – tanzańską wyspę!
    Nie są to wieści które mogą was pocieszyć, chyba że z punktu widzenia, że zawsze może być gorzej! A jak wydaje ci się, ze juz nie może być gorzej, to może być już tylko lepiej 🙂 HAKUNA MATATA 🙂

    1. Rafał, my jutro lecimy, a już dziesiąty raz się przepakowujemy i kombinujemy jak zmieścić się w limicie, bo po zważeniu wszystkiego wyszło nam 11 kg nadbagażu! Część rzeczy zostawiamy i kupimy na miejscu, a resztę upychamy po kieszeniach kurtki:) Kilka kilo zabierze nam koleżanka, która leci z nami na pierwszy odcinek trasy.
      A co do Twoich problemów z wizą, to my mamy w Tajlandii ten sam problem, ale mamy nadzieję, że rozwiązaliśmy go kupując bilet z Bangkoku do Wietnamu, który jest w pełni refundowany przy zwrocie. Liczymy na to, że tak właśnie będzie i nie ma żadnych haczyków.
      Dziękujemy za dobre słowo i życzymy Tobie również szczęśliwej podróży i do zobaczenia gdzieś w trasie:)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.