Tadź Mahal

Wiele osób kojarzy Indie poprzez zdjęcia marmurowej świątyni skąpanej w świetle wschodzącego słońca. Mowa oczywiście Tadź Mahal (ang. Taj Mahal), przez wiele osób uznawaną za jeden z cudów świata. Historia jej powstania jest dość ciekawa, ale dzisiaj o tym pisać nie będę. W zamian za to będzie garść naszych odczuć jak i porad dla osób jadących w to miejsce. Zacznę może od porad, bo to zawsze lepiej mi się opisuje jako osobie typowo technicznej.

Tadź Mahal znajduje się w oddalonej o około 200 kilometrów od Delhi Agrze. Poza mauzoleum można tu jeszcze znaleźć okazały fort, który z czystym sumieniem mogę polecić. Ale to tylko moje odczucie, bo Ania po fortyfikacjach nie lubi biegać. Niemniej idzie na kompromis i towarzyszy mi kiedy z zaciekawieniem zaglądam w ciemne zakamarki budowli. Moja rada dla wszystkich odwiedzających Agrę jest prosta – „kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”. To krótkie powiedzenie jest niezwykle ważne w odniesieniu do zwiedzania Świątyni Miłości (inna nazwa Tadź Mahal), zwłaszcza w grudniu, kiedy to mgły nie pozwalają zbytnio nacieszyć się widokami. Właśnie rankiem jest najwięcej szans na zobaczenie obiektu w całej okazałości i zrobienia ładnego zdjęcia wschodu słońca. Dodatkowo temperatura dla nas Europejczyków jest bardziej znośna, a i tłok mniejszy. Wszystko to gwarantuje zdecydowanie lepsze odczucia, aniżeli popołudniowe zwiedzanie w upale i korowodzie turystów. Moja propozycja to pobudka minimum godzinę przed pojawieniem się pierwszych promieni słonecznych. Zakup biletów w kasach, które otwarte są 30 minut przed wschodem słońca. Można je kupić również dzień wcześniej. Parking i kasy znajdują się w oddaleniu około kilometra od wejścia do Tadź Mahal. Do biletu dostaje się pół litra wody. Należy pamiętać też, że do ceny biletu wliczony jest również transport. O czym mało kto informuje. Bus zawozi turystów pod wschodnie wejście. Tam należy odczekać w kolejce wraz z innymi turystami, aż do wschodu słońca, kiedy to zacznie się wpuszczanie pierwszych osób. Do wejścia obowiązują dwie kolejki. Osobna dla mężczyzn i osobna dla kobiet. Przed wejściem sprawdzane są bagaże i zostaje się przeszukanym. Co ważne, warto też pamiętać o odpowiednim stroju oraz zakazach wnoszenia różnych rzeczy. Zabrania się wnoszenia choćby statywu, ale widzieliśmy, że pozwalano na wniesienie kija do GoPro. Także aby nie tracić czasu podczas kontroli osobistej na wejściu i szukać kogoś, kto mógłby przechować statyw na czas zwiedzania, radzę zawczasu zostawić go w hostelu. To samo tyczy się kamer, tyle że tych większych. Oczywiście nikt nie sprawdza aparatów fotograficznych, które w 90% mają już funkcje nagrywania video. Więcej o tym czego nie można wnieść do świątyni znajduje się na stronie internetowej obiektu.

Jeszcze jedna ważna informacja. Tadź Mahal jest zamknięty w piątki. Warto więc celować w zwiedzanie świątyni między poniedziałkiem, a czwartkiem. No chyba, że nie straszne Wam weekendowe tłumy. Cena wstępu, to obecnie 1000 INR dla obcokrajowców. Nieco taniej dla osób z azjatyckiej unii SAARC lub BIMSTEC. Za to dla Hindusów cena wynosi 40 INR. Aż 25 razy mniej! Jeżeli ktoś ma ochotę zwiedzić również Czerwony Fort w Agrze polecam kupić bilet łączony. Sam bilet do fortu kosztuje 300 INR, a łączony 1250 INR. Tym sposobem zaoszczędza się kilka rupii. Jeżeli podróżujecie z dziećmi sprawdźcie koniecznie ceny. Wasze pociechy poniżej piętnastego roku życia powinny wejść za darmo.

Poruszając się po Indiach trzeba być świadomym jednego. Hindusi uważają Białych za chodzący bankomat. Zawsze więc należy pytać o ceny. Nie wiadomo bowiem na kogo się trafi. Czasem padają ceny normalne, a innym razem sporo zawyżone. Zwłaszcza w turystycznej Agrze widać to na każdym kroku. Ceny potrafią być zwiększone nawet kilka razy. Także targować się warto na każdym kroku, no chyba, że zasób portfela pozwala na nie martwienie się o gotówkę.

A teraz małe ostrzeżenie. Agra jak powszechnie wiadomo, to miejsce wyjątkowo turystyczne, a co za tym idzie, pełne kieszonkowców. Już sam fakt montowania kratek ochronnych w rikszach od strony drogi, o czymś świadczy. Zdarzają się bowiem próby wyrwania torebek, aparatów i innych bagaży w czasie jazdy, czy na światłach, przez przejeżdżających motocyklistów. Trzeba więc mieć się na baczności. To samo podczas przechadzki po mieście. Nam również przydarzyła się niemiła historia właśnie tu w Agrze. W czasie naszego wieczornego spaceru, młody chłopak próbował wyrwać Ani małą torbę z portfelem i telefonem. Na szczęście żonka moja odrobiła lekcje i po pierwsze niosła torbę od strony, gdzie ja szedłem, a dodatkowo ręką trzymała ją na tyle mocno, że dłoń niedoszłego złodzieja tylko zsunęła się po jej tułowiu. Była to jak dotąd pierwsza próba okradzenia nas. Liczymy na to, że ostatnia.

Odczucia po pobycie w Agrze mieliśmy więc mieszane. Tadź Mahal bardzo ładny, szczególnie o wschodzie słońca. Niestety im dłużej w nim przebywaliśmy i próbowaliśmy szukać jakiś samotnych zakamarków, tym więcej turystów do niego napływało. Gdy zrozumieliśmy, że jest to niemożliwe, usiedliśmy i zaczęliśmy przypatrywać się zwiedzającym. Mieliśmy okazję podpatrzeć zarówno Białych, jak i lokalnych turystów. I wiecie co? Wcale dużo się nie różnili. Prawie wszyscy robili bardzo dużo zdjęć. Królowało selfie, łapanie wierzchołka Tadź Mahal, czy podskoki. Biali chcieli mieć zdjęcia z Hindusami, a oni wcale nie byli gorsi, bo chcieli mieć selfie z zagranicznymi turystami. Tak naprawdę jedyne co ich różniło to kolor skóry, czasami ubranie i wiara w inne bóstwa. Osobiście bardziej podobało mi się w forcie. Majestatyczny, dobrze zachowany z wieloma zakamarkami, pozwalającymi ukryć się gdzieś na chwilę przed przetaczającymi się falami turystów. Żonka jednak nie rozumiała mojego zachwytu. Widząc, że jest głodna i marudna zaleciłem odwrót i takim to sposobem zakończyliśmy naszą przygodę z jednym z Nowych Cudów Świata.

[Grudzień 2015]

[gmw_single_location elements=”map” map_width=”100%” map_height=”450px” map_type=”ROADMAP” zoom_level=”7″]

PODOBAŁ SIĘ TOBIE TEN WPIS?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach związanych z naszymi podróżami. Nie ujawnimy nikomu Twojego adresu!

Szymon

Rower, góry i lampiony – to jego świat u boku żony!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.