Ułan Bator – witamy w Mongolii

Co myśli człowiek udając się z jednego z najbardziej rozwiniętych krajów świata, czyli Japonii do dużo większej, ale zupełnie innej Mongolii? Na naszym przykładzie mogę tylko napisać, że my mocno zastanawialiśmy się jak wygląda Mongolia i jak duży przeskok czeka nas po wylądowaniu.

Już samo lądowanie dało pewien obraz. Wylatując z Japonii mijaliśmy skupiska miast, wysokie wieżowce i zurbanizowane tereny. Lądując na jedynym, międzynarodowym lotnisku w Mongolii imienia Czyngis Chana zostaliśmy przywitani przez puste stepy i prawie bezludne wzgórza. W oddali było widać tylko zabudowania największego miasta Ułan Bator.

Pierwsze zaskoczenie to kierownice samochodów znajdujące się po prawej stronie. Zaraz, zaraz… w Mongolii powinny być po lewej stronie, ze względu na ruch prawostronny. Czy o czymś nie wiemy? Po kilku minutach wszystko się wyjaśniło. Zobaczyliśmy również samochody z kierownicą po lewej stronie, a samochody jeździły tak jak powinny, czyli po prawej stronie. Kolejne zaskoczenie… niewielka ilość rosyjskich samochodów spod znaku łady. Dominują toyota, nissan, kia czy mitsubishi. Tylko duże ciężarówki to kamazy czy  lazy. Widać też od razu z jakiego kraju dany samochód został sprowadzony. Jeżeli Japonia to kierownica jest po prawej stronie, a gdy Korea to odwrotnie. Stan samochodów pozostawia jednak wiele do życzenia. Brak lamp, popękane przednie szyby, brak kierunkowskazów, lusterek czy niesprawna rura wydechowa to norma. Witamy w Mongolii! Nawet kierowcy inaczej reagują. Dużo jest trąbienia, wpychania się, a światło czerwone to dla niektórych późne pomarańczowe. Ot inne realia.

Ułan Bator jest największym miastem liczącym ponad 1,3 miliona osób i co warte zanotowania, stanowi to prawie połowę ludności Mongolii. Reszta osób mieszka w malutkich miasteczkach lub rozsiana jest po stepach w tradycyjnych jurtach. Jurty, co może niektórych zdziwić, spotkać można także w Ułan Bator. I nie jest to wcale trudne. My mieszkając u Duńczyka Froit’a i jego mongolskiej rodziny mieliśmy widok na kilka jurt zaraz za płotem u jego sąsiadów. Co ciekawe nawet w tak dużym mieście są jeszcze miejsca, gdzie nie ma kanalizacji oraz bieżącej wody. Korzysta się zatem z wychodków, a wodę kupuje się w specjalnych punktach w mieście i donosi ręcznie lub przewozi wózkami, czy samochodami do domu. Dużo jest także pokomunistycznych bloków. Przyznać jednak trzeba, iż dużo się zmienia. Budowane są nowoczesne budynki, które za kilka lat zmienią obraz tego miasta.

Kolejnym miłym dla nas zaskoczeniem była żywność. Polska żywność! A było jej tam bardzo dużo. Spotkaliśmy nawet artykuły, których nie widzieliśmy na polskich półkach. Było jednak niewielkie „ale”. Transport z Polski kosztuje, więc i ceny były zdecydowanie wyższe. Miło jednak nam było po tylu miesiącach znowu zjeść polskie przysmaki. Z lokalnych potraw bardzo polecamy placki z farszem z mięsa baraniego, a do tego kluski z mięsem i tradycyjna mongolska herbata z mlekiem i solą.

Mongolia to przede wszystkim zwierzęta. Są wszędzie. Jest ich na tyle dużo, iż zaczyna brakować stepów na których mogłyby się wyżywić. Wystarczy, że latem jest susza, by pod koniec zimy słabsze osobniki padały z wycieńczenia. Wyobraźcie sobie, że na każdą osobę żyjącą w Mongolii, obojętnie czy to mężczyzna, kobieta, starszy człowiek czy niemowlę, przypada 17 zwierząt. W większości są to kozy i owce, które stanowią łącznie ponad 85%. Ilość zwierząt hodowlanych powoli staje się problemem, z którym Mongołowie będą musieli się zmierzyć. Już w chwili obecnej pojawiają się problemy z zalesianiem stepów, ponieważ zwierzęta zjadają dosłownie wszystko. W efekcie wszystkie nowo sadzone plantacje muszą być ogrodzone. Tak duża ilość zwierząt wymaga sporej ilości rzeźni. Kiedyś zabijane były one na terenie Ułan Bator. Miasto obwieszone było wtedy schnącymi skórami zwierząt, a charakterystyczny zapach skór unosił się w powietrzu. Od jakiegoś czasu wwożenie zwierząt  na teren miasta jest zabronione. Dzięki temu zaraz za oficjalną granicą Ułan Bator powstała nowa wieś, w której znajdują się rzeźnie oraz targ zwierząt. Dla osób przyjeżdżających do miasta tylko po to, aby sprzedać zwierzęta, była to dobra wiadomość, ponieważ przy wjeździe wszyscy prowadzący samochód z inną rejestracją niż ta z Ułan Bator, musieli płacić za przejazd. Na szczęście rowerzystów płatność nie obowiązuje. Rower nie jest zbyt popularnym środkiem transportu w Mongolii. W stolicy są tylko dwa w miarę dobrze zaopatrzone sklepy z częściami rowerowymi. Na dodatek są ulokowane obok siebie więc nie ma problemu z ich znalezieniem.

My zwiedzanie Ułan Bator rozpoczęliśmy od stacji kolejowej, na której spotkaliśmy się z rodziną Su, u której gościliśmy w Chinach, a którą poznaliśmy w Wietnamie. Obecnie są oni w podróży po Azji i powoli kierują się do Europy. Strasznie miło było nam ponownie się z nimi zobaczyć. Opowiedzieliśmy sobie nawzajem nasze przygody od momentu rozstania i pożegnaliśmy mając nadzieję, że nasze drogi jeszcze się skrzyżują, zwłaszcza, że plany podróży częściowo się pokrywają.

Kolejnym przystankiem w Ułan Bator było miejsce, gdzie mogliśmy kupić kartę sim z dostępem do Internetu. Paszport okazał się konieczny, dodatkowo niezbędna okazała się opłata za samą kartę, ale na szczęście dostęp do Internetu nie był tak drogi jak w innych krajach. Ciekawe jak będzie z zasięgiem? Czas pokaże.

Na koniec pobytu w stolicy Mongolii spotkała nas niemiła niespodzianka, ale wcale nie od strony mieszkańców, tylko ze strony naszego banku. Bank postanowił ze względów bezpieczeństwa zablokować naszą kartę, gdyż miał podejrzenie nieautoryzowanej transakcji. To nic, że w Ułan Bator wcześniej już płaciliśmy kartą lub wyciągaliśmy fundusze z bankomatu. Nie było dla banku problemem zatwierdzenie naszych operacji w Kambodży, Tajlandii czy Chinach. Dopiero po kilku dniach w Mongolii postanowili zablokować nam kartę bez żadnego ostrzeżenia. Dobrze, że byliśmy jeszcze w mieście i mięliśmy dostęp do Internetu. Musieliśmy tylko poczekać na otwarcie w Polsce infolinii i po 30 minutach autoryzacji, tłumaczenia i informowania banku o kolejnych krajach na naszej drodze mogliśmy cieszyć się z powrotu dostępu do swoich zasobów finansowych.

A zatem jak człowiek reaguje na Mongolię po przylocie z Japonii? Jest na pewno inaczej. Mniej luksusowo, więcej przestrzeni, czasami brak wody, są wychodki zamiast podgrzewanej deski klozetowej oraz starsze samochody na drogach, a co za tym idzie więcej spalin. Inaczej nie znaczy jednak gorzej. Każdy kraj ma swój klimat, coś innego do zaoferowania, inne tradycje i zwyczaje. I to jest właśnie piękne w podróżowaniu. Odkrywanie i poznawanie.

[Lipiec 2015]


PODOBAŁ SIĘ TOBIE TEN WPIS?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach związanych z naszymi podróżami. Nie ujawnimy nikomu Twojego adresu!

Szymon

Rower, góry i lampiony – to jego świat u boku żony!

2 myśli na temat “Ułan Bator – witamy w Mongolii

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.