Być kobietą, być kobietą…

Kończąc temat Azji Centralnej muszę poruszyć jeszcze jeden temat, który zarówno w moim jak i Ani odczuciu wydaje się dość istotny i często pomijany. Tak już mamy, że podczas naszego rowerowania po tym świecie bardziej niż osławione zabytki, interesują nas ludzie i ich zwyczaje. Toteż, gdy tylko usłyszeliśmy pewną historię postanowiliśmy dowiedzieć się więcej, a tym samym podzielić się tym z Wami.

O sytuacji kobiety w Azji pisaliśmy już sporo. Jedną informację chcielibyśmy jednak jeszcze dodać, która to nasunęła nam się w Kirgistanie. Podczas naszego pobytu w Osz, Aigul opowiedziała nam nieco o sytuacji młodych dziewczyn w tym kraju. Sama również nie ma łatwo. Pomimo dobrego wykształcenia, studiów zagranicznych, jej status jako kobiety nie zmienił się. Jednak nie o niej chcielibyśmy dziś napisać, choćby ze względu na uszanowanie jej prywatności i zaufania, którym nas obdarzyła. Niemniej poruszyła ona inny temat.

Zapewne każda z Was, drogie panie, wyobraża sobie dzień ślubu jako ten jedyny wspaniały, przepełniony miłością i szczęściem. Niestety nie dla wszystkich on tak wygląda. Dla wielu jest najsmutniejszym dniem w życiu. O swatach w Tadżykistanie już pisaliśmy. Teraz chcielibyśmy opisać inne  zjawisko, którym są porwania dla małżeństwa.

Taki właśnie zwyczaj panuje w Kirgistanie. I chociaż nie jest on nagminny, to jednak spora część społeczeństwa nadal go respektuje. W wielkim skrócie polega on na porwaniach młodej dziewczyny przez chłopaka, który chce mieć żonę. Przyszły pan młody zbiera grupę swoich kolegów czy kuzynów i razem z nimi jedzie porwać przyszłą pannę młodą. Czeka zwykle w samochodzie, aż ona wyjdzie na przykład na zakupy, czy też wracać będzie ze szkoły lub pracy. Porywa ją i zabiera do swojego domu, gdzie cała jego rodzina już na nią czeka. Czasem bywa też, że porwania są uzgadniane przez obie strony. Wtedy nie ma w tym zwyczaju najmniejszych kontrowersji. Rodzina bowiem chce połączyć nowoczesność, czyli wspólny wybór przyszłych małżonków z tradycją, czyli porwaniami. Niestety większość z porwań odbywa się bez woli kobiety. Czasem bywa też tak, że pan młody porywa dziewczynę zupełnie mu obcą. Bo na przykład ta, którą chciał porwać zorientowała się o jego zamiarach i uciekła z domu chcąc uniknąć małżeństwa. Wtedy taki chłopak czekając pod domem cały dzień ma burzę w głowie. Jego koledzy namawiają go na wybór innej dziewczyny, no bo przecież rodzina już w domu czeka i uroczystość już przygotowana. Ulega taki chłopak presji i porywana młodą sąsiadkę.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że porwane dziewczyny nie mają za dużo do powiedzenia. Są wręcz przymuszane do małżeństwa przez rodzinę przyszłego pana młodego. Sposób wymuszania zgody budzi właśnie największe kontrowersje. Niekiedy bowiem dochodzi nawet do gwałtu na dziewczynie, by ta bojąc się reakcji rodziny zgodziła się na ślub. Bo przecież albo zgodzi się na związek albo będąc nieczystą straci poszanowanie wśród rodziny i społeczeństwa. A szacunek dla rodziców jest wartością niezwykle pielęgnowaną w Kirgistanie. Sytuacje z biciem czy gwałtem są oczywiście skrajne, ale niestety i takowe mają miejsce nawet w XXI wieku. Jeżeli jesteście ciekawi szczegółów tego obrzędu to polecam zajrzeć do artykułu pani Joanny Mroczkowskiej o kryzysowych narzeczonych.

W kirgiskiej kulturze panna młoda po ślubie, staje się jakby służącą rodziny pana młodego. Dochodzi również do takich sytuacji, w których to nowa rodzina zabiera paszport dziewczynie, by ta nie mogła uciec. Do swojej rodziny nie wróci, bo to przyniosłoby wstyd nie tylko jej, ale przede wszystkim jej rodzicom. W Kirgistanie byłaby spalona w społeczeństwie, więc ucieczka za granicę wydaje się być najlepszym rozwiązaniem. Ale jak to ma zrobić bez paszportu? Tkwi więc w związku tak długo, aż się pogodzi z nową rzeczywistością. W międzyczasie musi prać, sprzątać i gotować. Czasem nowa rodzina wysyła ją na studia. Ale fakt ten nie zwalnia jej od obowiązków domowych. Także wstaje rano przed świtem, by przyrządzić śniadanie. Leci biegiem na zajęcia na uczelni. W trakcie przerwy w zajęciach wraca do domu by przygotować obiad dla teściów, a zaraz potem wraca na uczelnię. Zmęczona przychodzi do domu wieczorem, a tam już na nią czeka posiłek do przygotowania i naczynia do pomycia, czy też rzeczy do prania. Kładzie się więc spać późno w nocy, by kolejnego dnia wszystko rozpoczęło się na nowo. W międzyczasie powiększa się rodzina. Przychodzi na świat wspólny potomek i dziewczyna przestaje myśleć już o ucieczce. Nawet gdy maż ją bije lub zdradza, ta dalej tkwi w takim związku. Zgłoszenie na policję nie pomaga ponieważ, funkcjonariusz w większości przypadków nie będzie chciał się mieszać w sprawy rodzinne i odmówi przyjęcia zgłoszenia. Prawo głosu w rodzinie dziewczyna uzyskuje dopiero po kilkunastu latach małżeństwa, oczywiście przy założeniu, że urodzi dzieci. Jeżeli potomek się nie pojawi, wina w większości spada na kobietę i wtedy dopiero możliwe jest unieważnienie małżeństwa.

Oczywiście nie jest tak, że sytuacje opisane powyżej są notoryczne. Część Kirgizów przejmuje wzorce europejskie i relacje w domu także się powoli zmieniają. Jest jednak jeszcze spora część społeczeństwa, gdzie tradycja jest na pierwszym miejscu, a dobro kobiety spada na dalszy plan.

[Listopad 2015]

[gmw_single_location elements=”map” map_width=”100%” map_height=”450px” map_type=”ROADMAP” zoom_level=”7″]

PODOBAŁ SIĘ TOBIE TEN WPIS?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach związanych z naszymi podróżami. Nie ujawnimy nikomu Twojego adresu!

Szymon

Rower, góry i lampiony – to jego świat u boku żony!

3 myśli na temat “Być kobietą, być kobietą…

  1. Dziś wróciłam z Kirgistanu. półtora miesiąca, z czego 3 tygodnie wolontariatu, no i świadomość że tak naprawdę dalej o tym Kirgistanie niewiele wiem. Ale miałam okazję poznać wiele wyjątkowych, a dwie bardzo wyjątkowe kobiety Kirgiskie. A temat porwań jest bardzo aktualny i palący. Pytanie: czy słyszałaś o porwaniach? było jednym z pierwszych, które padły. Jednak to co mnie dziwi najbardziej, to reakcje ludzi z naszego kręgu kulturowego usprawiedliwiających porwania: no bo przecież taki mają obyczaj. Tak tam jest.
    Po pierwsze: jest to tylko przemoc, brutalna przemoc, wobec której struktury państwowe są bezsilne, bo pewnie jest im to obojętne, bądź mają stosunek przyzwalający (piękny mi obyczaj…). Z czego wynika „po drugie”.
    Po drugie: no właśnie, a co „my” na to? „My” tzn. ludzie wychowani w świecie, gdzie prawo chroni słabszych i ofiary, a nie tych, którzy krzywdzą. Twierdzenie że „tam” „to” uchodzi a u nas nie , jest czystą hipokryzją!
    Że niby gwałt mniej boli jeśli urodzić się na wschodzie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.