• Księżycowy Korytarz Wachański

Wieloletni test sakw i bagażników firmy Crosso

Dla wielu z Was dzisiejszy tekst może wydawać się mało interesujący, dlatego już na samym początku chcę zaznaczyć, że jest on przeznaczony głównie dla osób borykających się z zamiarem kupna sprzętu rowerowego. Długo zastanawiałem się, czy zebrać moje przemyślenia i spostrzeżenia w jednym miejscu i w końcu się udało. Mam nadzieję, że choć części z Was ten wpis ułatwi sprawę i pomoże w wyborze, przed którym ja sam stałem ponad osiem lat temu. Targało mną wtedy wiele wątpliwości i pytań. Zastanawiałem się nad kupnem zestawu podstawowych, wodoodpornych sakw Crosso z bagażnikami za około 650 zł, lub nad wydatkiem trzykrotnie wyższym za komplet sakw Ortlieb i bagażnikami Tubus. W tamtych czasach były oczywiście jeszcze inne firmy, ale po przeczytaniu ówcześnie istniejących informacji, zrezygnowałem z ich wyboru. Ostatecznie wybór przypieczętowała cena. Stwierdziłem wtedy, że nawet jeżeli sprzęt Crosso się popsuje, to będę w stanie go po pewnym czasie wymienić na nowy. I tak oto mija 8 lat mojego użytkowania owych sakw. Poniżej spisałem szczegółowo moje spostrzeżenia. Uwzględniłem wady i zalety testowanego przeze mnie sprzętu Crosso. Oczywiście jest to test bardzo subiektywny i nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać, choć mam nadzieję, że może i znajdą się jakieś osoby podzielające moje zdanie. Zatem przejdę do konkretów.

(więcej…)

Czytaj więcej

Wielokulturowość Malezji

Ostatnio pisałem, że Malezyjczycy bardzo przyjaźnie podchodzą do turystów. I w mojej ocenie tak naprawdę jest. Jednak czym innym jest poznać jakiś kraj od turystycznej strony, niż w nim mieszkać i pracować. Dzisiejszy wpis będzie więc nieco inny, bo nie opiszę tu wyłącznie naszych odczuć, ale skupię się na pozbieranych opiniach różnych osób poznanych w Malezji. A dotyczyć one będą jakości życia kilku narodowości w jednym kraju. Malezja jest krajem wielokulturowym. Malajowie, czyli rdzenni mieszkańcy Półwyspu Malajskiego stanowią około 54% całej populacji. Ale obok nich mieszkają też Chińczycy, których jest mniej więcej 25%. Większość chińskich rodzin żyje tu od trzech lub więcej pokoleń. Trzecią grupę etniczną stanowią Hindusi, których jest blisko 8%. Pozostali, to mieszanka wielu narodowości. Wszystkich mieszkańców Malezji, posiadających obywatelstwo tego kraju, nazywa się Malezyjczykami (nie mylić z Malajami). Wiele osób (szczególnie w miastach) posiada umiejętność posługiwania się wieloma językami.  Mówią po malezyjsku, angielsku, część po chińsku, koreańsku, japońsku, tajsku, czy w języku hindi. Nawet niektórzy Malajowie przyznają, że łatwiej jest im się niekiedy porozumieć w swoim kraju po angielsku, niż silić na poprawność językową.

(więcej…)

Czytaj więcej

Pierwsze dni w Malezji

Jesteśmy. Tym razem mamy wizę na 90 dni, więc nie musimy się spieszyć. Podekscytowani nowym krajem przyglądamy się wszystkiemu co nas otacza. Zatrzymujemy się na pobliskiej stacji benzynowej w poszukiwaniu bankomatu. Po stronie tajlandzkiej w banku nie mieli za wiele malezyjskiej gotówki. To co wypłaciliśmy wystarczy nam może na jeden dzień. Boimy się też, że na wschodnim wybrzeżu, którym to zamierzamy się przemieszczać, nie będzie zbyt wiele miejsc do jej pobrania, dlatego bankomat, to nasz aktualny cel. Kiedy fundusze są już w naszej sakwie, ruszamy dalej. Pierwsze wrażenia z nowego kraju są całkiem miłe, bo nie często zdarzało nam się, aby bankomat nie pobierał opłat i nie było żadnego problemu z wybraniem gotówki. Plus dla Malezji. Kolejny, tym razem dłuższy postój robimy, gdy docieramy do supermarketu.  Jako, że temperatura rośnie w zastraszającym tempie, chowamy się w cieniu i na zmianę, jedno z nas przegląda półki sklepowe, podczas gdy drugie pilnuje rowerów. Czyli rozpoczynamy naukę nowego kraju. Na pierwszy ogień idzie przelicznik walut i poszukanie produktów, które nie nadszarpną naszego budżetu.

(więcej…)

Czytaj więcej

Tajlandia ekspresowo

Do Tajlandii wjeżdżamy już po raz drugi podczas tej podróży, więc mniej więcej wiemy czego się spodziewać. W końcu to właśnie w tym kraju rozpoczęliśmy naszą przygodę. Znamy podstawowe słowa, walutę, ceny i przeliczniki. Jedyną niewiadomą jest wiza. Za pierwszym razem, wlatując do kraju, dostaliśmy pozwolenie na 30 dniowy pobyt. Jednak przekraczając granicę lądem przysługuje nam tylko 15 dni darmowych. A to jest zdecydowanie za mało, aby na spokojnie dostać się do Malezji. Zwłaszcza, że zatrucie pokarmowe nadal mi doskwiera. (więcej…)

Czytaj więcej

Pożegnanie z Birmą

Minglawa! To słowo jako pierwsze przychodzi mi na myśl kiedy opuszczamy republikę Myanmaru. Ten krótki i melodyjny wyraz, to nic innego jak pozdrowienie w lokalnym języku. Coś jak nasze dzień dobry czy cześć. Używaliśmy go praktycznie codziennie w kontaktach z lokalną ludnością. Nauczyliśmy się jeszcze kilku innych, pojedynczych słów, jednak to za mało, aby swobodnie poruszać niektóre tematy.

(więcej…)

Czytaj więcej

Z wizytą w Bagan

Gdy wcześniej słyszałam o Birmie w mojej głowie przewijały się obrazki świątyń, mnichów w czerwonych strojach i pomalowane na biało twarze. I choć już od kilku dni jesteśmy w Birmie, ciągle do pełności obrazu brakuje mi czegoś. To „coś” mam nadzieję znajdę w Bagan, do którego właśnie wjeżdżamy.

(więcej…)

Czytaj więcej