Kambodżański uśmiech

Największym zaskoczeniem po przekroczeniu granicy tajlandzko-kambodżańskiej były dla nas mijane wsie. W Tajlandii działo się to bez większego echa. Dzieciaki zaciekawione czasem wychylały się zza ekranu komórki czy smartfona by spojrzeć na przejeżdżających rowerzystów. W Kambodży jest zupełnie inaczej.

Tu dzieciaki w większości są biedniejsze, ale równie szczęśliwe Za każdy razem, gdy przejeżdżamy przez wsie czy nawet miasta (te mniej  turystyczne) podnosi się wrzawa. Dzieci krzyczą do nas „Hello” lub „Bye Bye”. Czemu „Bye Bye” nie wiemy. Może myślą, że te zwroty są jednoznaczne. Zresztą nieważne. Najważniejsze jest ich podejście. Widać, że się cieszą. Jesteśmy dla nich czymś nowym, a one z chęcią i radością próbują nawiązać z nami kontakt. Choćby poprzez te dwa zwroty. Gdy im odpowiemy lub pomachamy jest jeszcze większa radość. Wtedy biegną i dalej wykrzykują coś w swoim języku. Czasami gdy jesteśmy już zmęczeni, a na termometrze w słońcu jest ponad 40st C, ciężko cokolwiek odpowiedzieć. Wtedy tylko pomachamy ręką, a dzieciaki i tak szaleją. Taka spontaniczna reakcja zawsze jest miła i momentalnie poprawia humor.

Warte odnotowania są też reakcje starszych. Oni rzadko krzyczą, ale też się to czasami zdarza. Uśmiechają się jednak szczerze i czasem pomachają. My odebraliśmy Kambodżan jako bardzo miłych i pomocnych ludzi. W większości nie rozumieją co mówimy im po angielsku, ale i tak chcą pomóc. Często się śmieją. To chyba największa różnica pomiędzy naszymi narodami. Nawet, gdy się mija osoby, które mają w danym momencie grobowe miny, to nie należy się przejmować. Wystarczy się do nich uśmiechnąć, a oni w większości odwzajemniają się tym samym szczerym uśmiechem.

Czy warto więc tu przyjechać? Moim zdaniem tak. Choćby po to, aby zobaczyć, że nawet pomimo biedy i wielu problemów na głowie można chodzić uśmiechniętym na co dzień.

 

PODOBAŁ SIĘ TOBIE TEN WPIS?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach związanych z naszymi podróżami. Nie ujawnimy nikomu Twojego adresu!

 

 

Szymon

Rower, góry i lampiony – to jego świat u boku żony!

6 myśli na temat “Kambodżański uśmiech

  1. Super wyprawa i jeszcze lepsze tematyczne wpisy i zdjęcia – oby tak dalej i jak najmniej połamanych szprych (jeżeli takowe lub inne techniczne problemy się już przytrafiły). Publikujecie gdzieś mapkę Waszej trasy, tak aby było można chociaż ‚palcem po mapie’ pojechać z Wami ;)?

    1. Problemy techniczne nas nie omijają. Kilka awarii już za nami. Walczyliśmy już z karimatą, siodełkiem, kompem czy tez czołówką. Radzimy sobie jednak. Mapka jest w zakładce o nas. Chcemy ją przerzucić później na stronę główną. Niestety nie mieliśmy czasu jej aktualizować (nowe google maps troszkę nas nie motywuje). A może Ty znasz jakąś bardziej przyjemną aplikację do tworzenia tras i publikowania ich w Internecie?

      1. Koniczenie mapki !
        Bardzo chętnie pooglądał bym na google maps jaką drogą podąrzacie,
        pooglądał mapy satelitarne,
        może street view (jak będzie dostępne w danym miejscu) itd.

        A ogólnie to bardzo fajnie się czyta wasze wpisy, tak dalej i powodzenia!

    1. Mariusz, dzięki za linka. Sprawdziłem i niestety nie ma tam jednej funkcjonalności, którą chciałbym wykorzystać. Chodzi mi o dokładne narysowanie naszej trasy po drogach (automatycznie przez aplikację po podaniu punktów). Opcję, tę miała stara wersja map google. Niestety nie znalazłem jej w nowej odświeżonej wersji. Szukałem jeszcze jakiejś innej ciekawej aplikacji, która by to potrafiła i zarazem obsługiwała bardzo dużą ilość punktów pośrednich. Póki co nic ciekawego nie znalazłem, ale będę dalej szukał. W ostateczności wykorzystam nową wersję mapy google i będę ręcznie zaznaczał miejsca.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.