Kolej Transsyberyjska

Ta najdłuższa na świecie kolej działa jak magnez na wielu turystów. Nie zrażeni odległościami i długim czasem podróży chcą się nią przejechać choćby raz w życiu. Czy faktycznie warto? Moim zdaniem tak. Najlepiej na własne oczy zobaczyć jak taki pociąg wygląda od środka i przez chwilę poczuć klimat podróży w otwartym wagonie zwanym platskartą. Przejechanie całej trasy wymaga poświęcenia wielu dni. Choć dla niektórych nie stanowi to żadnego problemu.

Kolej Transsyberyjska miała za zadanie połączyć Moskwę z Władywostokiem nad Pacyfikiem. Budowano ją 25 lat i co ciekawe przy jej budowie pracowało sporo Polaków. Wielu z nich na stanowiskach kierowniczych. Około 20% wyższego personelu inżynieryjnego-technicznego to byli właśnie Polacy. Nasi przodkowie mieli zatem bardzo duży wkład w jej budowę. Sama kolej obecnie ma 4 „nitki”. Najbardziej znana to oczywiście linia transsyberyjska, ale są też inne jak linia transmandżurska, transmongolska, czy Bajkalsko-Amurska. Aby przejechać ponad 9 tysięcy kilometrów magistralą transsyberyjską potrzeba ponad 6 dni. Chętni na tę trasę będą mieli zatem czas, choćby na przeczytanie zaległej lektury.

Czy prawdą jest, że alkohol leje się strumieniami, a rozmowy z współpasażerami trwają do rana? Chyba muszę te stereotypy zdementować. Szczerze przyznam, że nie widziałem ani jednej butelki wódki w trakcie dwudniowej przejażdżki pociągiem. Nikt się nie zataczał, a po 22:00, gdy gasły światła ludzie po prostu się kładli spać. Co więcej w pociągach obowiązuje zakaz spożywania alkoholu, a na pijących czekają spore mandaty. W czasie podróży nasi współtowarzysze umilali sobie czas przeglądaniem smartfona, lub czytaniem książek. Nad porządkiem w wagonie czuwa prowadnik. Sprawdza bilety, pilnuje porządku, sprząta co pewien czas, zamyka toalety przed przystankami czy też otwiera drzwi wejściowe, gdy pociąg zatrzyma się na stacji. Zajmuje się on także budzeniem osób wysiadających, a także wydaje oraz odbiera pościel i koce.

 A teraz kilka rad dla osób przewożących rowery koleją transsyberyjską:

– oprócz zakupu biletu należy koniecznie dokupić osobny bilet na rower, na którym musi być wyraźnie zaznaczone, że to велосипед (rosyjska nazwa roweru),

– osoby mające sporą ilość bagaży, mogą być skierowane przez prowadnika do zważenia ich celem pobrania opłaty za dodatkowe kilogramy. My mieliśmy ich sporo, ale sam bilet na rower wystarczył w zupełności. Nikt nie wymagał od nas dodatkowych płatności za nadbagaż

– rowery powinny mieć odkręcone pedały, skręconą kierownicę i najlepiej zdemontowane przednie koło. Warto jest też obniżyć siodełko. Wejdzie wtedy bez problemu do przedziału na półki bagażowe. Sprawdziliśmy to kilkakrotnie w wagonach typu platskarta, czyli bez zamykanych przedziałów. Ale uwaga. Czasami zdarza się, że pociąg posiada specjalny wagon towarowy. Warto zatem spytać w kasie lub u konduktora czy dany pociąg posiada takowy. Zaoszczędzi to dużo pracy i problemów. My niestety nigdy nie mieliśmy do niego szczęścia,

– warto zabrać ze sobą ośmiorniczki lub inne linki. Przydadzą się do zamocowania rowerów na półki bagażowe. Prowadnik z pewnością sprawdzi czy są one dobrze zabezpieczone. W naszym wypadku sam kierownik całego pociągu pofatygował się aby sprawdzić, czy są one odpowiednio zamocowane,

– najlepiej jest wybrać miejsce w czteroosobowych przedziałach, a unikać miejsc pojedynczych na korytarzu. Będziecie wtedy można spokojnie zapakować rowery na górę nie martwiąc się, że ktoś inny je zajmie. Polecam miejsca na dole. Istnieje wtedy możliwość zapakowania sakw do kufra pod siedziskiem. Jeżeli jednak trafią się miejsca u góry, zawsze można poprosić współpasażerów z dołu o wrzucenie części bagaży, przy założeniu, że jeszcze będzie tam miejsce,

– dobrze jest mieć miejsca niedaleko prowadnika (on zawsze jest blisko wejścia). Nie trzeba wtedy taszczyć rowerów zbyt daleko. No chyba, że ktoś ładnie się uśmiechnie, to może uda się otworzyć wejście z drugiej strony wagonu. Nie polecam też miejsc zbyt blisko toalety,

– warto jest być minimum 30 minut przed odjazdem pociągu. My staraliśmy się być dokładnie wtedy, gdy na peron wjeżdża pociąg. Podjeżdżaliśmy rowerami z sakwami tuż pod odpowiednie drzwi i dopiero przed samym wejściem do wagonu rozbieraliśmy rowery. Oczywiście należy sprawdzić wcześniej ile dany pociąg stoi na stacji. Jeżeli jest to krótki czas, to warto być przygotowanym wcześniej. Do wagonu będzie wchodziło dużo osób, więc przejście ze wszystkimi bagażami będzie mocno utrudnione.

Jeszcze kilka innych rad, które mogą się przydać nie tylko rowerzystom:

 – warto zaopatrzyć się w jedzenie. Co prawda pociąg zatrzymuje się na stacjach, sklepy są a babuszki roznoszą różne produkty, jednak nie wszystko jest dostępne. Przyda się też kubek, cukier i herbata czy kawa. Nie trzeba wtedy dźwigać butelek z wodą. Przy wejściu znajduje się bojler z gotowaną wodą, którą można spokojnie użyć do zalania herbaty, kawy czy zupek chińskich, które swoją drogą cieszą się sporym powodzeniem,

– może przydać się zwykła butelka po wodzie. Jeżeli ma się szczęście, to okno w danym przedziale będzie sprawne, jednak w większości przypadków tak nie jest i tuż po otwarciu samo się zamyka. Wtedy ta pusta butelka może się przydać do zablokowania zamykającego się okna,

– warto też mieć jakieś dodatkowe źródło energii. Co prawda są 2-3 gniazdka na cały wagon, jednakże zdarza się, że nie wszystkie działają. Co więcej trzeba też stać przy nich, by cokolwiek naładować, gdyż umieszczone są przeważnie 2 metry nad ziemią. O naładowaniu komputerów można jednak zapomnieć. Bezpieczniki od razu wyskakują przy tak dużym poborze prądu. Smartfon czy powerbank to jest maksimum co można podłączyć. No chyba, że to my pechowo natrafiliśmy na taki wagon,

– kurki w toalecie są cały czas otwarte. Mi obczajenie jak działa kranik zajęło dwie wizyty w kibelku (chyba zaspany byłem za pierwszym razem). Aby kranik z wodą zadziałał należy ręką przycisnąć wylewkę od spodu. Woda wtedy sama poleci. Pokrętła nie są więc potrzebne,

– z toalety warto korzystać w czasie jazdy pociągu, bo na kilka minut przed stacją jest ona zamykana. Czasem zdarza się, że trzeba czekać około godziny zanim ponownie zostanie ona otwarta,

– przystanki mają różny czas postoju. Można się wypytać podróżnych lub prowadnika ile będzie trwał dany postój,

– tak jak już pisałem w radach dla przewożących rowery. Warto wybrać miejsca na dole. Po pierwsze więcej miejsca. Po drugie bagaże będą leżały bezpieczne w kufrze pod siedzeniem. Po trzecie to do posiadacza tych miejsc będzie należała decyzja kiedy współtowarzysze z górnych kuszetek muszą opuścić jego miejsce. Jeżeli osoba z dołu będzie chciała się położyć, osoba z góry z konieczności także będzie zmuszona wybrać się na swoje miejsce lub stać w przejściu. A skoro cena jest ta sama, w przeciwieństwie do chińskich pociągów, to czemu nie wybrać lepszej opcji.

Co mnie osobiście zaskoczyło w pociągu, to uprzejmość ludzi. Obok nas siedziało starsze małżeństwo tak na oko 60-70 lat. Po przywitaniu, spytali się nas o miejsca jakie posiadamy. Okazało się, że małżeństwo kupowało bilety na ostatnią chwilę i nie mając wyjścia musiało wybrać miejscówki u góry, a dodatkowo te w korytarzu. Niestety ich gibkość i kondycja nie pozwalały już na wspinanie się na wysokie prycze więc szukali osób na zamianę. Jak się okazało dość szybko znaleźli jedną osobę na podmianę. Drugą udało się znaleźć po zaangażowaniu prowadnika naszego wagonu. Trzeba przyznać, że ludzie byli bardzo życzliwi i uprzejmi w stosunku do starszych osób. Nie jestem do końca pewny, czy w Polsce tak szybko udałoby się znaleźć chętne osoby na podmianę miejsc kosztem własnego komfortu.

Podczas dwóch dni jazdy pociągiem mieliśmy dwie zmiany współtowarzyszy podróży w naszym otwartym przedziale. Jedni bardziej rozmowni inni troszkę mniej, ale za to wszyscy mili dla siebie i ciekawi jakich to turystów los im przydzielił w czasie podróży. Były zatem rozmowy o Polsce, Rosji i trochę o innych krajach. Jak nam się podoba w ich kraju oraz jaka jest nasza trasa. I to mi właśnie bardzo się podobało, że nie znając prawie rosyjskiego mogłem się z nimi porozumieć, choć czasami z pomocą przychodziła Ania i jej lepsza znajomość tego języka. Jakże odmienny był ten przejazd pociągiem od tego w Chinach. Wiadomo na wszystkie tematy z Rosjanami nie mogliśmy porozmawiać. Brak słownictwa był problemem, jednak praktycznie cały czas konwersacja miała miejsce. Byliśmy oczywiście częstowani różnymi smakołykami domowej roboty, czy też zwykłą herbatą. Staraliśmy się także odwdzięczyć im tym, co sami mieliśmy zakupione wcześniej. Generalnie jedzenie w pociągu kolei transsyberyjskiej to mógłby być osobny temat. Starsze osoby kultywują jeszcze tradycję brania wszystkiego ze sobą. Chleb, gotowane jajka, wędlina i wiele innych smakołyków. Posiłek to dla nich rytuał. Herbata, obrusik, wykładnie produktów, przygotowanie i jedzenie. A przy tym unosi się zapach domowego jedzenia. Następnie chowanie produktów, sprzątanie i mycie naczyń. Młodsze pokolenie jest już zupełnie inne. Dominują zupki chińskie, ciastka, cukierki i batony. Od czasu do czasu herbata. Sprzątanie szybkie i bez mycia naczyń. Jest więc więcej czasu na oglądanie filmu na smartfonie lub rozmowę przez telefon o ile jest w danym momencie zasięg. W tym czasie starsze osoby rozmawiają z innymi lub wpatrują się w krajobraz zza szyby pociągu. Pewnie w myślach próbują przytoczyć przeszłość i starają wyłapać co się zmieniło od ich ostatniego przejazdu tą trasą.

[Sierpień 2015]


PODOBAŁ SIĘ TOBIE TEN WPIS?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach związanych z naszymi podróżami. Nie ujawnimy nikomu Twojego adresu!

Szymon

Rower, góry i lampiony – to jego świat u boku żony!

6 myśli na temat “Kolej Transsyberyjska

  1. Witajcie podróżnicy:) kolejne zaskoczenie i radość. Kolejna pocztówka od was 😀 patrze się na nią i uśmiecham że w tym całym zamieszaniu macie jeszcze czas i pamiętacie o wysyłaniu kartek. PS zgodnie z data z pocztówki to zaledwie 23 dni zajęło jej dotarcie do mnie 🙂 Pozdrawiam :*

    1. Aniu cieszymy się, że kartka dotarła tak szybko. O to też nam chodziło, aby uśmiech pojawił się na Twojej twarzy. Trzymaj się ciepło i pozdrów Olka.

  2. Fotografie bojlera i perforacji na desce sedesowej chyba do końca mojego życia będą mnie męczyć. Pierwsze ewidentnie zrobione z silnika rakietowego i w przeszłości zapewne służące do pędzenia bimbru. Drugie służące do zachowywania brudu wszelakiego podczas czyszczenia sedesu. PKP ma jeszcze widać wiele chwalebnych wzorców do skopiowania.

    1. Szkoda tylko, że PKP nie może skopiować punktualności wielu rosyjskich pociągów. Bo to akurat mogliby zrobić. Zobaczymy co czas przyniesie. Może kiedyś to się poprawi.

    1. My również pozdrawiamy. Czytając Twój poradnik dochodzę do wniosku, że troszkę się zmieniło od 2010 roku. My wtedy jeszcze placiliśmy za rowery w dalekobieżnym. Tylko gratulować, że teraz jest za darmo.
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.